123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Sobota – 26.07.14

Nasz na­stęp­ny przy­sta­nek, to Jam­mu. Jam­mu to mi­lio­no­we mia­sto. Nie ma tu ni­cze­go spe­cjal­ne­go do zwie­dza­nia. Po pro­stu le­ży na na­szej dro­dze :-). Do prze­je­cha­nia ma­my pra­wie 200 km. Ru­sza­my o godz. dzie­wią­tej. W dro­dze pró­bu­ję po­łą­czyć się z in­ter­ne­tem, że­by zo­sta­wić na stro­nie wia­do­mość, że ży­je­my i nic nam nie do­le­ga :-). Nie­ste­ty bez­sku­te­cznie. Za­się­gu brak. Tra­sa nie jest zbyt cie­ka­wa, tro­chę od­sy­pia­my zmę­cze­nie.

 

Odcinek: Dharamsala – Jammu. Indie.

Mniej więcej o piętnastej jesteśmy w Jammu.


Safari dzień siódmy – Jammu


Miejsce zakwaterowania:Jammu
Liczba mieszkańców:1 mln
Wysokość n.p.m.:327 m
Średnie temperatury:dzień: 30 °C, noc: 25 °C
Liczba noclegów:1
Odległość od poprzedniego postoju:194 km


Po za­kwa­te­ro­wa­niu się w Ho­tel Jam­mu Re­si­den­cy żeg­na­my się z na­szym do­tych­cza­so­wym kie­row­cą i wi­ta­my z no­wym. Ma na imię Ra­szid i po­ka­zu­je nam no­wy sa­mo­chód. Wy­glą­da na bar­dziej za­dba­ny od po­prze­dnie­go. Ra­szid mó­wi, że ju­tro bę­dzie­my prze­jeż­dżać przez te­re­ny za­jmo­wa­ne przez żoł­nie­rzy, co sku­te­cznie bę­dzie opóź­nia­ło na­sze po­ru­sza­nie się, stąd pro­po­nu­je, że­by ru­szyć o pią­tej ra­no :-). Po krót­kich ne­go­cja­cjach uda­je się nam umó­wić na godz. szó­stą.

Roz­sta­je­my się z na­szy­mi kie­row­ca­mi i idzie­my zwie­dzać mia­sto. Jak już pi­sa­łem, nie ma tu ni­cze­go szcze­gól­ne­go do zwie­dza­nia sku­pia­my się więc na ulicz­nym ży­ciu. Myś­lę, że dla osób, któ­re te­go ży­cia wcześ­niej nie wi­dzia­ły, jest to zaw­sze du­ży „szok”:

 

 

 

 

 

 

Twarze. Jammu. Indie.

 

 

 

 

 

Praca. Jammu. Indie.

Co krok – to dentysta :-):

 

 

Tak – dob­rze wi­dzi­cie, te zę­by moż­na ku­pić na stra­ga­nie :-). Jam­mu. In­die.

Po mniej wię­cej go­dzi­nie wra­ca­my, zno­wu pró­bu­ję za­dzia­łać coś z in­ter­ne­tem, ale nie­ste­ty – na­dal się nie uda­je, za to uda­je mi się za­snąć :-). Po­zo­sta­li po­szli gdzieś w mia­sto :-). Spo­ty­ka­my się wie­czo­rem na her­bat­ce i te­raz oni śpią, a ja pi­szę tę re­la­cję.

Ju­tro o 5.30 po­bud­ka. To na ra­zie.

Komentarze: pokaż komentarze (6)

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D